//////

Ekologia- wybór przyszłości

Zadaniem człowieka, który jest częścią rozumnego i doskonałego wszechświata, jest życie w zgodzie z jego prawami. Cnotę stoicy utożsamiali ze szczęściem, mieli ją za jedynie prawdziwe dobro. Drugą częścią ich etyki był kult natury. Natura jest rozumna, harmonijna, boska. Człowiek powinien się więc do niej dostosować. Żyć cnotliwie, żyć zgodnie z naturą, żyć rozumnie – to jedno i to samo. –              , Jednym z pierwszych humanistów odrodzenia, który bardziej zaintereso­wał się relacjami pomiędzy człowiekiem i naturą, był Michel Eyquem de Montaigne (1533-1592). Montaigne unikał ogólnych teorii, wątpił w ich przydatność (sceptycyzm), człowieka rozumiał jako część przyrody o tych samych co inne istoty prawach.

W czasie wojny w Wietnamie na szeroką skalę stosowano właśnie udoskonalone przez naukowców herbicydy zawierające silnie trujące związki chemiczne, ale największym Szokiem dla świata było zrzucenie bomb atomowych na Hiroszimę i Nagasaki. Godne uwagi są też inne konsekwencje współczesnego scjentyzmu. Najistotniejszą z nich jest pojawienie się prymitywnych postaw ludzkich opartych na ślepym zaufaniu do nauki, ideach postępu i rozwoju. Nadmierne zaufanie do specjalistów, np. lekarzy, a także przeświadczenie, że naturę można i trzeba poprawić, prowadzi nie tylko do charakterystycznego dla współczesnego człowieka uzależnienia od leków (wieczorem pigułka nasenna, rano ożywiająca), lecz również do pozornie tylko bezkarnego, głębokiego ingerowania w fizjologię ludzką.

Scjentyzm powstał ze zdobyczy poszczególnych gałęzi nauk oraz elementów pozytywizmu, empiryzmu, materializmu, ewolucjonizmu, kształtując świato­pogląd, którego podstawą jest całkowite zaufanie do nauki. W myśl tego sposobu widzenia świata nauka przyrodnicza jest wiedzą pewną. Funkcją nauki jest stwierdzenie faktów. Zakresem nauki jest wszystko, co istnieje. Nauka ma wartość największą, ma misję społeczną, moralną i polityczną. Prorokami tej „wiary” byli m.in. Augustę Comte, John Mili i Herbert Spencer. Współczesna nauka uzasadnia swoje istnienie i środki w nią inwestowane ogromną ilością wiedzy praktycznie użytecznej, jakiej dostarcza ludzkości.

Jeden z najlepszych znawców widzenia Przyrody w nauce Kościoła katolickiego, ksiądz Jan Grzesica, wyjaśnia:  „Skoro zatem rzeczywistościom ziemskim, a wśród nich naturalnemu środowisku człowieka, przyznana jest jakaś forma trwania wiecznego, jeśli nie stają one w obliczu nieuchronnego unicestwienia, w takim razie ich «ostatecz- ność» wskazuje na ich dużą wartość, a zarazem rzuca pewne światło na kierunek ich dalszego rozwoju i są one zapoczątkowaniem takiego stanu, jaki je czeka w ostatecznym ich przeznaczeniu. Uznanie tej wartości środowiska w świetle jego przeznaczenia wymaga między człowiekiem a środowiskiem kooperacji. Wiara chrześcijańska ukazuje sens takiej kooperacji.

Dlaczego tak łatwo pomijano inne wskazania Pisma Świętego? Ilustruje to świetnie znaną zasadę, że lepiej słyszy się to, co się chce usłyszeć, i zamyka się uszy na słowa niewygodne, nie wyrażające wcale tak pochopnej zgody na swobodne (i bez ograniczeń) korzystanie z Ziemi. Zwłaszcza w XVIII i XIX wieku, w początkach rewolucji przemysłowej bardzo chętnie powoływano się na to usprawiedliwienie Boże, podkreślając (pożal się Boże) wyjęte z kontekstu przyzwolenie na eksploatację. A kto takimi słowami podpiera swoje zaborcze zachowanie, nie na próżno są mu one wytykane jako przyczyny wszelkiego zła, obarczając przy okazji winą całe chrześcijaństwo i pomijając wszystkie tkwiące w chrześcijaństwie wartościowe nastawienia przyrodnicze.